Obserwatorzy

niedziela, 3 maja 2020

Maya w maju

Czy macie listę lalkowych marzeń? Ja mam! choć czasem jest ona reformowana, zmieniana, niektóre pozycje skreślam- a na ich miejsce wskakują inne... Jednak są takie lalki, które za nic na świecie nie chcą wyjść mi z głowy i powracają jak ukochana melodia. Właśnie taką lalką była dla mnie od 6 lat Byul Maya.
Ten Barokowy przepych koronek! Niby wszystko pokryte lekkim nalotem patyny! a takie wysmakowane!
Do mnie trafił egzemplarz a którejś ręki- jednak trzeba przyznać, że lalka została zmodyfikowana z ogromnym smakiem. Dostała obitsu i nowy wig. Sporo na tym zyskała
Trzeba przyznać, że jak na imię - to pięknie reprezentuje miesiąc maj: ma bzowe oczka i włosy. Reszta stroju to harmonijne połączenie niebieskiego i zieleni.
Penie każdy z Was zna to cudowne uczucie, gdy trzyma w dłoniach swoje marzenie. Cieszę się, że moje udało się zrealizować!
W takim pięknym maju, gdzie Pan Bóg na szczęście dał deszcz spragnionej ziemi, gdzie wszystko kwitnie i rośnie radośnie-warto cieszyć się życiem wśród rodziny, na własnym balkonie lub w ogródkach. Epidemia pozwoliła mi odkryć w ludziach sporo dobrego. Mam wspaniałych przyjaciół i rodzinę. Praca on line -pozwoliła mi odkryć nowe zasoby internetu. Fakt, że pracy jest więcej- ale daje ona ogromną satysfakcję.

 licznik 174932


wtorek, 21 kwietnia 2020

Iniemamocni

W moich zbiorach znalazła się niepełna rodzinka Iniemamocnych. Brakuje 2 młodszych chłopców.
Przynam, że była to oakzja życia- ponieważ tak sobie zwyczajnie byli w Pepco.
 Tatuś- niebywale umięśniony. 
 Mama nadal zakochana w tacie.
Fotka rodzinna.

Lalki pochodzą chyba z jakiejś najtańszej wersji. Maja baaardzo ubogą artykulację. Rusza się tylko to, co bezwzględnie musi. Byłyśmy bardzo z córką zawiedzione, że Elastyna nie jest wcale elastyczna... a szkoda!
Buzie maja pięknie wykonane, a to pozwala snuć wobec nich niecne plany... (Tylko muszą się znudzić córce).

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Byul Pollon

Byul Pollon gila mnie w psychikę od czasu, gdy 5 lat temu zobaczyłam ją u Justynki http://myloveddolls.blogspot.com/2015/05/byul-pollon.html
Ach! te miliony koronek, falbanek! barokowa wprost rozrzutność!
 ciekawostką jest fakt, że na wszystkich zdjęciach ona ma te jasna pelerynkę założoną na suknie...
 a ja się namęczyłam, żeby jej ubrać - i już nie mam zamiaru ponownie rozbierać!
Zastanawiałam się, czy ona przedstawia bohaterkę jakiejś azjatyckiej baśni, legendy, komiksu... (imię Pollon naprowadziło mnie na trop, że mogłaby być bohaterką jednego z komiksów, córką apolla- stad imię Pollon. Nie udawajmy też, że jej imię przypomina nazwę pierwszego pierwiastka odkrytego przez Masię Skłodowską Curie- ale nazwa polon - jest przez 1 "L"). Wynik śledztwa jest następujący- to zwyczajnie śliczna plujka... bez żadnych korzeni literackich i naukowych. Pozostaje tylko cieszyć oko koronkami i falbankami =)

licznik 174405

niedziela, 12 kwietnia 2020

Dal Kanarek

W sumie, to nie mogę powiedzieć, żebym zbytnio lubiła dal... w zasadzie- jedyne dal, jakie mi się podobają, to takie ubrane na żółto. W kanonie tych wymagań mieści się Dal Kanarek.
Nie można powiedzieć, że jej strój jest jakiś wybitnie rozrzutny. Kombinezonik- i taki arystokratyczny gajerek. Lalka powinna mieć jeszcze parasolkę, no ale jak to zwykle z lalkami z którejśtam ręki, parasolka zaginęła "w akcji". Tak czy siak, Kanarek jest całkiem ciekawy



sobota, 11 kwietnia 2020

Pullip Aquel


Pullip Aquel- urocza i delikatna, jak woda. Przybyła do mnie bez swojego ubrania, obuwia i ze zmienionymi oczkami. Uroku osobistego jej nie brakuje.




licznik 173687

niedziela, 23 lutego 2020

święto pączka


Dotarcie do mnie tego przystojniaka związane jest ze świętowaniem święta pączka. Przybył do mnie od przesympatycznej pani. Jego poprzednia właścicielka okazała mi wiele życzliwości. Myśląc o Sebku, na którego czekałam długi czas, zawsze będę myśleć o jego poprzedniej właścicielce z sympatią. Lalek łypał na mnie gadzim oczkiem od dawna z z portalu aukcyjnego. Łypał i łypał- i zaczepiał mój umysł do tego stopnia, że nie mogłam przejść obok niego obojętnie.  Przeogromnie się cieszę, że trafił pod mój dach. Baaaardzo go lubię.









Z racji posiadana figury pączka, po ten przysmak sięgam rzadko... no i w sumie to nawet nie dlatego, że nie lubię pączków... bo lubię, ale zgagi po nich nie lubię. Z tego powodu rzadko kupuje pączki dla siebie. Jednak ile razy spoglądam na to dzieło cukierniczego mistrzostwa, od 6 lata uśmiecham się, bo przypominam sobie moją babcię i dziadka, którzy w "jesieni życia" lubili zjeść sobie pączka. Nie wiem, czy wiecie jak to jest, ale seniorzy zazwyczaj nie mają apetytu. Niekiedy mają swoje ulubione "dania" i chcieliby zjeść tylko to, lub tylko na to mają smak. Mój dziadek, zazwyczaj uważał, że jak ma się 90 lat, przeżyło się wojnę i głód, to 3 razy w tygodniu można pączka zjeść. No i takim sposobem czekali razem z babcią w ustalone dni i z przyjemnością zajadali pączka podzielonego sprawiedliwie po połowie między ich oboje. Przyglądałam się im z przyjemnością, bo w tej konkretnej chwili odrywali się od codziennych trosk i zajadali z rozkoszą pączka.

W tłusty czwartek w pracy muszę się nasłuchać ile to kalorii, a jakie to niezdrowe i takie tam. Gdy rozpoczyna się dyskusja w tym tonie, zazwyczaj wychodzę, bo nic i nigdy nie zatrze mojego wspomnienia o moich ukochanych, babci i dziadku, zajadających pączka dzielonego na dwoje.

licznik 173104

środa, 5 lutego 2020

Historyland w Krakowie

Jestem przekonana, że ktoś, kto wymyślił klocki (jakiekolwiek), podarował światu jedną z najwspanialszych zabawek. Na klocki nie jest się nigdy zbyt młodym, ani zbyt starym. Można budować, co się chce i jak się chce. Czy można dzięki klockom uczyć historii? i to historii naszej ojczyzny?! Tak!!! wystarczy zajrzeć do History Land
To niezwykłe miejsce odkryłam przez przypadek, przeglądając portal społecznościowy. Jest we mnie sporo z dziecka, więc postanowiłam zgłębić temat- bo historia opowiedziana klockami, oooo no! to jest coś!
Historyland mieści się w budynku dawnego dworca w Krakowie. Czyli w sumie, gdyby chciało się zwiedzić wystawę, to wsiada się w pociąg, wysiada na dworcu w Krakowie, przechodzi tylko "parę kroków" do budynku starego dworca i już!
Wystawę można zwiedzać z przewodnikiem lub bez. Pracownicy Historylandu to ludzie z pasją. O historii Polski opowiadają ciekawie. Chętnie odpowiadają na pytania zwiedzających i dzielą się sekretami związanymi z budową makiet. Jeśli wystawę zwiedza grupa- z łatwością nawiązują kontakt z dziećmi i młodzieżą, chętnie zadają dodatkowe pytania, doceniają wiedzę uczniów.
Co tam można zobaczyć?
* Osadę w Biskupinie- fajna sprawa, tak cofnąć się w czasie.
*Bitwę pod Grunwaldem,

 taka ciekawostka- ten hufiec nosi herb Tarnowa... oczywiście to tylko bardzo maleńki wycinek z całości
* Sanktuarium w Częstochowie,
* Katedrę na Wawelu,


















* Kościół Mariacki,
 *Sukiennice,



*Bitwę pod Oliwą,















Obronę Westerplatte,















* Bitwę pod Monte Cassino,

















*Stocznię w Gdańsku z lat 80.


oczywiście jest jeszcze opcja samodzielnej zabawy klockami. Polecam- super wycieczka dla ludzi w każdym wieku!


licznik 172351



























To oczywiście pamiątka z wycieczki: kwiatkowy ogródek i autko z serii zabawek MC Donadla, bo przecież człowiek jeść też czasem musi, a nie tylko bawić się klockami


Piękne zdjęcia fascynującej wystawy można obejrzeć  na stronie History Land- bo warunki oświetleniowe wystawy przerosły "aj -kju" mojego telefonu