Obserwatorzy

wtorek, 19 lipca 2016

taka miła niespodzianka


Bładzenie po internetach owocuje czasem ciekawymi znajomościami. Właśnie w taki sposób poznałam Darhyllę - osobę o rozlicznych talentach i wielkim sercu. To własnie od niej trafiła do mnie ta urocza panieneczka. (nie jest jedyną lalką- która do mnie od niej trafiła- ale z pewnością zasługuje na bycie jedyną bohatreką tego wpisu, ponieważ to moja pierwsza "kidorka")

 Jest przesliczna- to taka urocza nastolatka- układ ciałka podpowiedział mi, że pewnie lubiłaby aktywnie spędzć czas, chociażby na rowerku:
 Ubranko pochodzi z Pracowni Artystycznej Małych Cudów. Zrobiłam mały myk- ubrałam je "tył do przodu", żeby w rozcięciu ukazała się bluzeczka-jeśli kupujecie ubranka u Agi - polecam ten patent- będziecie mieć 2 wersje kreacji z 1 ubranka =)
 Darhyllo - dziękuję za prześliczna panieneczkę! 

licznik 105791

niedziela, 17 lipca 2016

4 lata na antenie

Były czasy, że zerkałam na blogi u kogoś i podziwiałam lekkośc pióra, swobodę ujęcia tematu, konkretność i boatą wiedzę. Potem postanowiłam założyć swój blog. Niezmiennie dziękuję za pomoc techniczną "ojcu chrzestnemu" czyli Dollbbiemu i "matce chrzestnej"- czyli Rudemu Królikowi. Stram się stworzyć cichy zakatek z dala od problemów codziennego świata, do którego niezmiennie i serdecznie Was, Drodzy Czytelnicy zapraszam. Poznałam tu wspaniałych cudownych ludzi, z którymi mogę dzielić się swoją pasją.
Ciężko wymienić wszystkich i nie pominąć nikogo- daltego Moi Kochani, nie będę wymieniać. Dziekuję Wam, że jesteście, że zawsze mogę na Was liczyć.

piątek, 15 lipca 2016

ciężkie życie lolity

Wałkuje dalej temat lolity.

Odkryłam, że istnieja spora subkultura z wielobarwnymi odmianami. Oczywiście celują w niej Azjaci, którzy do perfekcji doprowadzają wszystko- nawet bezduszne okrucieństwo. Wrócmy jednak do lolity... swego czasu była nagonka na lalkowiczów, że dziecinni, że coś tam czymś sobie rekompensują... ale tak jak i w przypadku lolit to tylko stereotypy. Poznanie bliżej środowiska może nas zaskoczyć bardzo ciekawymi znajomościami, spostrzeżeniami i zdobyciem wiedzy. Przypuszczam, że i lolity, tak jak my- lalkomaniacy- dobrze sie czują ze swoim hobby. Daje im to radość, satysfakcję i jednoczy w grupie o podobnych zaintersowaniach.
Zrobiłam drugie podejście do loliciej sukienki dla Loli.


Tym razem przynajmniej nie musze do śmietnika wyrzucać! Nie widać na fotkach,ale ona ma zakolanówki =)

licznik 105507

środa, 13 lipca 2016

klapa na całej linii

Uznałyśmy z lalką, że będzie miała na imię Lola. Miałam taki ambitny plan uszyć jej lolicią sukienkę. spędziłam nad tym ccały wieczór i poszło w śmietnik, bo niestety, nigdzie ne leżała jak należy. Wniosek taki, że trzeba będzie opracować wykroje i posiedzieć nad tym troche. Za to, żeby juz tak ganc na pusto nie marnować wieczoru, uszyłam Loli skarpetki- i o dziwo, wyszły mi za pierwszym podejściem, co mnie totalnie szokuje, bo myślałam zawsze, że trudno się szyje skarpetki.

powstały też krótkie spodenki, bo Simbowa bluzeczka jest jednak za krótka i lalka musiałaby ołym tyłkiem świecić

105416

poniedziałek, 11 lipca 2016

Suzana! te kolana wciąż zachwycają mnie!

nie ma się co oszukiwać- idelane ciałko lalkowe nie istnieje. Są bliższe i dalsze ideałom. Swego czasu, czyli ponad 20 tal temu zapowietrzałam się z zachwytu nad tym, że moja barbie ma ciałko solidne, a nie wydmuszkę. I że na biust i ładne kolana.

Tak, tak, kolana lalek i ich dłonie to mój taki nieszkodliwy bzik. I tak na przykład dawne Barbie miały prześliczne kolana i piękne dłonie.


 Obecne lalki, mimo ich "ruchatności", niestety mają dłonie jak wiosła i brzydkie kolana(brzydkie dla mnie oczywiście).
Foto z neto i tylko do celów porównawczych

Monasterki- mimo ich monsterności mają według mnie ładne dłonie-


ale niestyty nie podobają mi się ich kolana, więc z uporem maniaka obszywam je w leginsy


 lub w wiekszości przypadków zakładam im coś co te chude kolana maskuje.
Po takim wstepie, pora się zapowietrzać nad ciałkiem pico neemo. Co prawda, że kiedyś tam planowałam kupić sobie małą byul Princess minty- ale jakoś tak pewnie mi ona pisana nie jest, za to posiadałam bezcielesny paskudkowy łeb, który do teogoż ciałka bardzo fajnie pasuje. Zatam dokonałam mariażu łba z ciałem. I tak powstała... no właśnie- chyba by pasowało nazwać ją Suzi, aczkolwiek z tym nowym ciałem uparcie mi pasuje do niej Lolita, czyli Loli. Namyśle sie jeszcze.
zalety ciałka:
kolana!!!
"W całej naszej okolicy
Nikt nie widział takich nóg
Kiedy idzie po ulicy
Staje koń i staje pług
I robota w polu stoi
Chłop się patrzy na jej biust
Suzana, twe kolana tak zachwycają mnie!"
tak tak- cudowne kolana, nie za chude, nie za rube, nie spiczaste i nie dynadające- ładnie wyglądają nwet bez ubrania. Śliczne łokcie i ramionka! i ten tyłek!!
Pas tak średnio mi się podoba- rozwiązanie takie jak u Kenów ruchatnych w pasie, wszelkie wykręty lepiej pokazywać, gdy lalka ma na sobie ubranie. Ale za to nie dzieli się na 2 kawałki jak obitsu i nie straszy przepołowioną lalką.

dłonie malutkie i urocze- choć brakuje mi tej wychylności, którą mają rączki monsterek.
Biust jak u boćka pięty- czyli w sumie dość fajny do obszywania w ciuszki dziecięco- nastolatkowe.
Paskudka jest bardzo zadowlona z tak świetnego ciałka. myślę, że jeszce nie raz pobuszuje po blogu

licznik 105242

piątek, 8 lipca 2016

"Picasso na safari"

Bardzo dawno temu upatrzyłam sobie pewną kicię i ona nie dawała mi spokoju. Dzięki uprzejmości Justynki, która zawsze pomaga mi w zakupach u Azjata i tym razem dotarła do mnie ta wymarzona:
 Wiadomo, że coś tam musiałam ingerować w jej wyglądzie-
tak wyglądała, gdy do mnie dotrała:


 ale zawsze uważałam, że ma ogromny potencjał; i sie nie myliłam!
 Długo szukałam dla niej odpowiednich ciuszków. Przy tym zestawieniu kolorów trzeba się sporo natrudzieć, żeby dostrzec w niej radosnego, pełnego wdzięku kociaczka. Z pomocą przyszła mi Marta. Bardzo Ci dziękuję!!!Dostałam od niej spore pudełeczko coekawyh materiałów w rozmiarach wzorków dostosowanych do mojej małej ferajny.
Kicia o razu zauroczyła się żyrafą, która wygląda, jakby wyszła spod pędzla Picasso.

środa, 6 lipca 2016

Api w nowym stroju


Jak to świetnie, że można spotkać życzliwe osoby, wspierające nasze lalkowe hobby! dzięki uprzejmości jednej z nich dostałam kawałeczk materiałku w paseczki na ubranko dla mojej Api. ziekuję Ci Monika!!!! Z racji tego, że CaM, to musiałam jej zapozyczyć brzuch od innej- szarej i powiem, że mnie to zawsze wnerwiało. Z malowaniem i rysowaniem sobie kiepsko radzę. Ale igłą coś tam uścibię. 


Pewnie, że kreacja nie powala- ale... jestem zadowlona. Jednak przyzwoity pszczeli przyodziewek jest jej bardzo potrzebny, bo niemal co roku odwieza przedszkole i wraz ze mna opowiada dzieciom o tym, jak pozyteczne są pszczoły, ile nam pomagają i jak je chronić.


 Starałam się uchwycić styl radonej nastolatki, mam nadzieję, że się udało:

Tak na marginesie, gdzieś zgubiłam do niej skrzydło lewe- jakby ktoś natrafił- dajcie cynk.

licznik 104966