Obserwatorzy

piątek, 2 sierpnia 2013

zbrodnia amatorszczyzny

Nigdy nie uważałam się za kolekcjonerkę, bo w zasadzie nie spełniam definicji kolekcjonera- definicji, którą ja uznaję za pełną. Jestem typem chomika-zbieracza i jak chomik niezmiernie rzadko rozstaję się z ty, co mam- nawet jeśli mam nieco za dużo- i cześć "truposzczajstwa" powinnam wypchać na allegro za 1 zł.
Otóż- nie mam sprecyzowanego tematu kolekcji- zbieram różne lalki- choć można by uznać, że jest kilka działów tematycznych w moich chomiczościach: lalki piżamowe,lalki "ludowe",  lalki z lat 90, lalki z lat 80, lalki "z bajerkiem", kilka lalek z innych firm zwanych umownie vintage,  nieco odratowanych truposzczaków i nieco zabytków.
Rzadko która z moich lalek ma pełny oryginalny strój- a nawet jeśli ma- to niekiedy musi się nim podzielić z koleżankami. 
W zasadzie nigdy nie umieszczam wpisów historycznych o danej lalce- w sumie to nie wynika z mojej ignorancji tematu- ale raczej z tego powodu, że nie lubię kopiować lub przeredagowywać tego, co już inni o lalkach napisali.
A teraz największy grzechy kolekcjonera: ja się tymi lalkami BAWIĘ! Straszne to! Trzymam lalki zmasowane w 1 pudle i tylko część z nich wyciągam na światło dzienne, po czym chowam i wyciągam inne. Straszne, strasznie straszne!
Po takich wyznaniach "chomika": pora na lalki, które już pokazywałam na blogu. Otóż sprawa tożsamości Kena od Pani Gabrysi... nadal nie wiem, kim on jest- Rozwiązała się sprawa tożsamości Kena. Przed chwilą dostałam mail od Pani Gabrysi z identyfikacją to Wedding Party Ken. Nie tylko ja jestem nim oczarowana:  Biutka też go lubi... a może nawet...
W każdym razie kiedyś podejrzewałam, że Ken był partnerem Brzoskwinki, ale nie jest... aczkolwiek sukienka Brzoskwinki świetnie się z jego koszulą komponuje. Nie dawało mi to spokoju, no to postanowiłam, że Brzoskwinka udostępni Biutce suknię dla potrzeb sesji.



licznik:31228


16 komentarzy:

  1. Kochana! Ja także chomikuje...z braku przestrzeni mieszkają w szafce...dość ciasno tam mają;)...wyjmuję co jakiś czas...na galeryjkę..po kilka sztuk...patrzę na nie i się napawam...
    Myślę,że im lepiej w ciasnej szafce u kogoś kto je kocha niż ...gdzieś indziej;)
    Sukni dla Piczki zazdraszczam...moja się posiłkuje innymi...może kiedyś się jakaś piczkowa trafi;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja ty lalkochomiczko, co tam definicje, ważne, że sprawia nam to przyjemność i pozwala znaleźć odrobinę radości w tym zwariowanym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też się bawię :) .
    Część zbiorów zajmuje mi połowę biurka ,
    reszta parapety i półki .
    Strach pomyśleć co będzie dalej bo przy zakupie kieruję się głównie sercem "przecież bidulka wyląduje w śmietniku " . Zbiory głaszczę po głowach, przestawiam ,rozbieram, ubieram ...
    Czerpię radość z istnienia brzydactw i tych ładniejszych egzemplarzy . Lalki mają magiczną moc !
    Twoje też - piękna z nich para :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mamy bardzo podobny system zbierania i chomikowania, tez mi czasem brzydactw szkoda

      Usuń
  4. A ja nie umiem się bawić. Podchodzę do lalek niezwykle poważnie, jak do drogich eksponatów. Może to dlatego, że moi rodzice pracują w muzeum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po roku przebywania w moim towarzystwie pozwalasz sobie czasem na nieco luzu- efekty są zazwyczaj świetne

      Usuń
  5. Dla mnie bez możliwości zabawy laleczki nie mają wartości. Nie sprawdzają się w pudłach ani jako stojące dla napasienia oczu kurzołapy. Ale - ilu ludzi tyle podejść. I wszystkie są dobre i właściwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt- każdy powinien cieszyć się lalkami na swój własny sposób

      Usuń
  6. parka wystrzałowa, a opis chomikowania - jakbym o sobie czytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. =)) o to widzę, że nie jestem taka jedna na tym świecie- dobrze mieć tak miłe towarzystwo

      Usuń
  7. Też się bawię ;) Nie przejmuj się- lubię chomiki.

    OdpowiedzUsuń