Każdy ma swoje "febliki"- czyli dziwactwa. Mam i ja. W lalkowych tematach dotyczą one oczywiście stroju, biżuterii lub lalki. Są lalki, które mi się podobają tylko ze względu na strój, są stroje takie, które wole od lalki, ale są też i lalki, które wolę od ich strojów. Marzyła mi się długo Barbie, której mold zapoczątkował całą serię Superstar'ów, aczkolwiek jej wdzianko i biżuteria nie były w moim guście. Na jednym z "sabatów czarownic" wspomniałam o tym Lunarh. Jakież było moje zdziwienie, gdy w niedługim czasie właśnie TAKA LALKA do mnie przywędrowała! Ucieszyłam się niezmiernie! Wiecie jak Lunrah- ona lubi zapiąć wszytko na tip-top- że lalka ma mieć wszystko, w czym była oryginalnie w pudełku. Tym razem zrobiła jeden z bardzo nielicznych wyjątków od reguły. Właśnie dlatego mogę się cieszyć lalką taką, jaką sobie wymarzyłam:
To co lubię w starszych lalkach, to uniwersalność ich makijażu- cokolwiek się im później ubierze, zawsze wyglądają dobrze! Na ten przykład taka "ikona lalkowej historii" może sobie latać w zwykłej sukieneczce i wyglądać w niej świetnie!
Lunarh- dziękuję za ślicznotkę!
A teraz lalka mojej siostrzenicy:
Pokahontas od Simby:
Lalka jest u niej już 2 lata- w zasadzie, to trafiła do mnie tylko na kilka dni, po to, by zyskać nieco bardziej "indiański wygląd"- zaplotłam jej warkoczyki i dodałam koraliki, w warkocz został wpleciony sutaż.
a to druga- prawdopodobnie zakup "biedronkowy"
włosy jej się troszkę pokosmaciły- ale teraz zostały poskromione w warkoczu
Według mnie całkiem zadbane lalki- biorąc pod uwagę, że ich właścicielka ma dopiero 5 lat.
Zapraszam na nowy blog Barbirelli- to niezwykle miła osoba, od której trafiły do mnie 2 panny Kinglet
licznik: 32259