Helgę wypatrzyłam kiedyś w worze pełnym lalek. Miałam ją wtedy zabrać, ale chudy portfel zmusił mnie do rezygnacji z jakiejś lalki (bo przecież wiadomo, że wybrałam kilka)i padło na helgę. W zasadzie to ona sama mi się nie podobała wcale- ani ładna, ani jakaś ujmująca. Ona mi się nie podobała- ale... to ubranko! Mam słabość do wdzianek moro i stylizowanych na paramilitarne. A tu helga ma świetną bluzeczkę i ciekawą spódniczkę.Na dodatek ma warkoczyki i zdrową "germańską urodę" rumianej hożej dziewuchy.
Helga
na razie nie została zidentyfikowana przez Konrada jako Lili,koleżanka Hanny Montany. Im dłużej jej się przyglądam, tym bardziej ją lubię. Daleko jej do ideału barbiowej urody. Małe oczka, wielki nochal- ale ten ciepły uśmiech rekompensuje wszystko. Chyba za to najbardziej ją lubię.
licznik 43874