Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Secrets Beauty Barbie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Secrets Beauty Barbie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 sierpnia 2013

Podobny patent Mattela

Trzeba przyznać, że jeśli pomysł jest dobry, to może dotyczyć płci obojga- tak przynajmniej uważał Mattel, który 2 lalkom płci różnej udostępnił podobne rozwiązanie techniczne: po wciśnięciu przycisku na plecach ręce lalek unoszę się do góry. Buitka akurat pod względem technologicznym jest najbliższa temu oto "mięśniakowi", dlatego razem z nim została zestawiona.

lalek jest bardzo przystojny i pięknie zbudowany =)Ma świetną, "klimatyczną" fryzurkę

 mięśniak ma artykułowane stopy i dłonie
 najbardziej mi żal, że on jest taki malutki!



dzięki wciskowi na plecach Kissing Barbie całuje, a Winking Barbie mruga potwornie, upiornie, koszmarnie zalotnie.
licznik 33016


piątek, 2 sierpnia 2013

zbrodnia amatorszczyzny

Nigdy nie uważałam się za kolekcjonerkę, bo w zasadzie nie spełniam definicji kolekcjonera- definicji, którą ja uznaję za pełną. Jestem typem chomika-zbieracza i jak chomik niezmiernie rzadko rozstaję się z ty, co mam- nawet jeśli mam nieco za dużo- i cześć "truposzczajstwa" powinnam wypchać na allegro za 1 zł.
Otóż- nie mam sprecyzowanego tematu kolekcji- zbieram różne lalki- choć można by uznać, że jest kilka działów tematycznych w moich chomiczościach: lalki piżamowe,lalki "ludowe",  lalki z lat 90, lalki z lat 80, lalki "z bajerkiem", kilka lalek z innych firm zwanych umownie vintage,  nieco odratowanych truposzczaków i nieco zabytków.
Rzadko która z moich lalek ma pełny oryginalny strój- a nawet jeśli ma- to niekiedy musi się nim podzielić z koleżankami. 
W zasadzie nigdy nie umieszczam wpisów historycznych o danej lalce- w sumie to nie wynika z mojej ignorancji tematu- ale raczej z tego powodu, że nie lubię kopiować lub przeredagowywać tego, co już inni o lalkach napisali.
A teraz największy grzechy kolekcjonera: ja się tymi lalkami BAWIĘ! Straszne to! Trzymam lalki zmasowane w 1 pudle i tylko część z nich wyciągam na światło dzienne, po czym chowam i wyciągam inne. Straszne, strasznie straszne!
Po takich wyznaniach "chomika": pora na lalki, które już pokazywałam na blogu. Otóż sprawa tożsamości Kena od Pani Gabrysi... nadal nie wiem, kim on jest- Rozwiązała się sprawa tożsamości Kena. Przed chwilą dostałam mail od Pani Gabrysi z identyfikacją to Wedding Party Ken. Nie tylko ja jestem nim oczarowana:  Biutka też go lubi... a może nawet...
W każdym razie kiedyś podejrzewałam, że Ken był partnerem Brzoskwinki, ale nie jest... aczkolwiek sukienka Brzoskwinki świetnie się z jego koszulą komponuje. Nie dawało mi to spokoju, no to postanowiłam, że Brzoskwinka udostępni Biutce suknię dla potrzeb sesji.



licznik:31228


piątek, 26 lipca 2013

Prywatne życie moich lalek

Zastanawiam się, jakie macie podejście do swoich lalek? Czy traktujecie je "jak obiekty muzealne", że to niby nie macać, nie ruszać, nie fotografować, i chodzić obok nich w kapciach, czy raczej jako bliskie Wam "osoby"? Ja się przyznaje, że traktuje lalki bardzo osobiście- nie , oczywiście, że nie wszystkie- ale cześć tak. I co z tego wynika? Hm... w zasadzie to kilka spraw- moje lalki mogą sobie wedle własnego gustu i upodobań układać swoje lalkowe  sprawy. Nie zawsze przestrzegają zaleceń Mattela i innych producentów odnośnie tworzenia się par. Zajmują się tym, co je interesuje i sprawia przyjemność.
Powracam do pary, którą już dobrze znacie z bloga. To Jubileuszowa Biżuteryjna Barbie i jej narzeczony Jean - Claud (patrząc po fotce pewnie się domyślacie dlaczego). Barbie nazywa narzeczonego J. C.
Właśnie towarzyszymy mu w czasie porannego terningu:
rozciąganie mięśni:
 =)
 Okazało się, że para zaskakująco dobrze się dogaduje. Barbie czuje się bezpieczna w towarzystwie J.C a on uwielbia spędzać z nią czas. Mają mnóstwo tematów do rozmów- zważywszy fakt, że wesele tuż tuż...
 a noszenie ukochanej na rękach? hm...to sama przyjemność!
Przy tej okazji zaprezentuję parę muzyków, którzy będą u nich grać na weselu:
zasadniczo zespół liczył kiedyś 5 osób- ale wiecie jak to z z lakami z serii jest - ja mam tylko tych dwoje:
HEAR' SAY POPSTARS:
Pochodzą od Lalkowego Konrada:

teoretycznie niby według producenta nic ich nie łączy- no ale jak się tak uważniej przyjrzeć...

 Z moich obserwacji lalkowych par wynika, że kroi się jeszcze kila wesel.
Zobaczcie sami:
ta para powstała dzięki wielkiej życzliwości 2 sympatycznych pań: Gabrysi i Lunarh
Szalenie przystojny Latino- Lover pochodzi od Pani Gabrysi. Swego czasu łączyła go przelotna znajomość z kilkoma z moich lalek, jednak, gdy bliżej poznał Garden Party Barbie od Lunarh- hm... sami zobaczcie:

Kolejna para powstała dzięki życzliwości 3 osób: Zabójczo przystojny i elegancki Ken pochodzi od Pani Gabrysi, natomiast jego partnerka ,Secrets Beauty Barbie, jest "składakiem": ciałko podarowała mi Aida, a łebek Lunarh. Początkowo podejrzewałam, że Ken jest partnerem "Brzoskwinki"- ale jakoś nie znajdowali wspólnego języka, a wnikliwa analiza reklamy upewniła mnie, że Mattel z całą pewnością przeznaczył go dla innej lalki.
 Ciekawe, czy ćwiczą pierwszy taniec młodej pary, czy tylko tak sobie tańczą, bo lubią?
i ostatnia para:
lalek trafił do mnie z przeznaczeniem na towarzysza dla jednej z uroczych kloniczek, jednak dziewczyna dostała kuszącą ofertę pracy u kapitana Jacka i wyjechała w długi rejs, nawet nie raczyła spojrzeć na skromnego kawalera- tym czasem on upatrzył sobie już odpowiednią kobietę:

wydaje się, że to niby tylko lalki- niby sztywne, drętwe i z masy plastycznej- ale, gdy się im uważniej przyjrzeć, to drzemie w nich życie... a w niektórych nawet to życie kwitnie!
licznik 30353