Przeszłość J. C. jest miejscami niejasna- wiadomo tylko tyle, że swego czasu pobierał nauki w klasztorze mnichów gdzieś w Azji. Właśnie tam zawarł jedną z przyjaźni. Najlepszego przyjaciela poprosiło o drużbowanie na weselu.
kumpelskie powitanko
małe popisy siły i zręczności
pompuj, stary, pompuj!
Jubileuszowa- wiadomo- zakochana...
a jej kuzynka dopiero poznaje drużbę- ciekawe, czy coś zaiskrzy, czy nie.... aczkolwiek Pokahontas ma już na niego oko...
Poniekąd i w zawoalowany sposób przedstawiłam możliwości artykulacyjne 2 lalków- J. C pochodzi od Mattela a Marczellus Wiesław od Hasbro. Mają niemal identyczne możliwości artykulacyjne- zastanawiam się, jak będą wyglądać w gajerach? Zapewne nie byli przeznaczeni jako osoby towarzyszące żadnej z Barbich. Ale wiecie jak to jest- pięknie odziane i wymarzone przeze mnie i lalki Keny są drogie, a te mięśniaki zazwyczaj przystojne i bardzo "ruchawe" dostaje się jako gratisy lub można kupić za psi grosz. Na dodatek tak bardziej męsko wyglądają.No i dziewczyny ich uwielbiają- przynajmniej niektóre.
Na ostatnim sabacie czarownic z Lunarh zapadła decyzja, że najlepszy przyjaciel J. C. będzie się zwał Marczellus
| "Świętokrzyskie czaruje" praca konkursowa Kurozwęki 2013 |
Pozdrowienia dla Lonely, która została wciągniętą w wir sabatowania =)
licznik: 30796
