"Błądzenie jest rzeczą ludzką". Nawet błądzenie z igłą i sztucznymi włosami po głowie lalki. Ileż się to człowiek nabłądzi, aż nabierze wprawy!Pierwszej lalce wszyłam za grube pasma- pewnie kiedyś ją przeszyję. Drugiej- nie wszyłam do końca, bo brakło mi włosów, ale pewnie te, co wszyłam wyskubię, bo jakieś takie matowe.
Teraz trzecie podejście.
Uznałam, że zakończone sukcesem. W sukcesie miał swój udział Rudy Królik, ponieważ to ona zamówiła mi włosy dla lalki. Znaczy się dla kilku lalek.W sukcesie miał też udział Dollbby, ponieważ zapewnił mi łysowłosą lalkę, na tyle ładną, że miałam ochotę posiedzieć i powszywać. (Dla wtajemniczonych- to ta urodzinowa, która go okropnie rozczarowała). Przeanalizowałam mnóstwo razy techniki wszywania włosów lalkom. No ale jakoś tak mi nie wychodziło, więc opracowałam własną- teraz poszło sprawnie- 2 wieczory i lalka ma włosy. O dziwo, wystarczył 1 motek włosów =) Ok, powiem jeszcze słówko o mojej technice- wbijam igłę z wierzchu głowy, wciągam włosy do środka- rozcinam włosy, żeby wyjąć igłę i robię supełek na kosmyku.
Dla lalki wybrałam odcień włosów sofistycated- jaaaaaaaaaaaaaaaaa! te poetyczne nazwy! Pozostawię jej taką długość- tylko pewnie muszę przelać je wrzątkiem, żeby tak nie sterczały.
Lalka to Sweet Sixteen Barbie, jak podejrzewała Pani Justynka, a Dollbby potwierdził podejrzenia. Zastanawiam się, czy powracać do jej oryginalnej fryzury z grzywką, czy nie?
licznik 28089