Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fashion Play 1990. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fashion Play 1990. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 sierpnia 2014

Nivellen

Pięknych (lalek) mam aż za dużo- za to od dawna marzyłam o Bestii. W sumie, zapatrzona i zaczytana w opowiadaniu Sapkowskiego "Ziarno prawdy" od dawna marzyłam sobie o tym, że kiedyś tam natrafię na wystarczająco zdezelowanego Kena, który na długi czas przywdzieje kostium bestii i stanie się Nivellenem. Trzeba przyznać, że zarówno kostium jak i lalek(odrobinkę zdezelowany), dotarli do mnie w tym roku i ucieszyli mnie niezmiernie. Kostium podesłała pani Gabrysia, a Pana Kingleta, który utracił część nosa w potyczce z gryzoniami przysłała mi Kasia- Zbieraczka Dziwaczka.
Zakompleksiony dotąd, z powodu swego zdezelowania, Pan Kinglet bez szemrania zgodził się przemienić w Bestię, zwaną Nivellenem. Nie spodziewał się, że jego zwierzęcy magnetyzm przyciągnie natychmiast całą masę lalkowych piękności.
Sam się zastawiał, co one w nim takiego widzą, bo przecież żadna z nich dotąd nawet by na niego nie popatrzyła. Fakt, że ma nienaganne maniery, fakt, że każdą z nich traktuje z kurtuazją godną królowej i fakt, że w ars amandi pod względem fizycznym i psychicznym nie dorównuje mu żaden z Kenów- no ale... on przecież zawsze taki był! A kobiety jakoś nie były nim zachwycone.
A teraz? Przyjrzał się sobie w lustrze i co?


Niesamowicie bujna czupryna- no w porównaniu z tym co miał dawniej- to faktycznie - imponująca! Smagła cera- a dotąd był blady... Znikła też bezpowrotnie anemiczna budowa, a zastąpiły ją potężne bary, uda i łydki... Usta- no ok, nie wydają się zbytnio stworzone do całowania... (ale ponoć język ma wyjątkowo sprytny).
Z zasłyszanych przypadkiem rozmów lalek (tych, które można publicznie ujawnić), które miały do czynienia z Nivellenem można dowiedzieć się, że:


 *czuły się przy nim wyjątkowo swobodnie,


*dotyk jego aksamitnych łap na zawsze zostanie im w pamięci,



*każda z lubością mogła godzinami głaskać jego ogon i rogi,


*twierdziły, że wyczarowuje wyjątkowo smaczne potrawy, ponoć niemal całkowicie pozbawione  kalorii,
*z rumieńcem zawstydzenia i uśmiechem totalnego zadowolenia przyznawały, że w ars amandi żaden Ken mu nie dorówna...
*każda wspominała też o pewnej dozie melancholii, widocznej w jego oczach i gestach, która powodowała, że po jakimś czasie związek się rozpadał.
Tak było do czasu spotkania z Pulcherią. (Nie wiem skąd pojawiająca się w bajce Disney'a dziewczyna nosi imię Bella, a ja pamiętam z dzieciństwa, że partnerką Bestii była Pulcheria.) Nie czuła się nikim wyjątkowym- była wszak zwykłą Fashon Play z lat 90, z prostymi rączkami i to wyprodukowaną na "gorszy", bo europejski rynek. Na dwór Nivellena przybyła "goła i wesoła". Bestia natychmiast rozpoczął starania o godny strój dla kolejnej z mieszkanek jego dworu. Jego bystre oczy wypatrzyły odpowiednią kreację na blogu Ashoki. Dzięki wstawiennictwu Szarej Sowy i wielkiej życzliwości Ashoki suknia wkrótce dotarła i stanowi tak idealną jej ozdobę, że Pulcheria zdejmuje ją tylko w wyjątkowych okolicznościach (których nie możemy tu ujawnić, ponieważ blog czytają również dzieci- ale zawsze można próbować się domyślić =))


Pulcheria okazała się wyjątkowo niewymagającą, acz niezwykle wdzięczną towarzyszką dla Nivellena. Zadowala się jednym strojem, nie potrzebuje biżuterii, spędza z nim mnóstwo czasu i z miłością wpatruje się w jego oczy, które teraz lśnią magicznym blaskiem, bo zniknęła z nich dawna melancholia.

Na koniec pozostaje mi tylko podziękować Wam, drogie Panie:
Zbieraczko- za Kingleta, który ochoczo został Bestią,
Gabrysiu- za strój dla Nivellena,
Szara Sowo- za dobre słowo i pomoc w kontakcie z Ashoką,
Lonely - za lalkę, która stała się Pulcherią,
Ashoko- za suknię dla Pulcherii

oraz Wam drodzy Czytelnicy za przeczytanie tej opowieści =)

licznik 60694

środa, 30 stycznia 2013

Sobowtórka

Taaaa... po długich poszukiwaniach, gdy już zupełnie straciłam nadzieje, że kiedykolwiek się uda, natrafiłam na sobowtórke mojej Barbie Fashon Play. To niby nic takiego- ale jednak... dla mnie ma to ogromne znaczenie, bo mam nareszcie możliwość porównania obu laleczek.
Pochodzą obie z Chin i jedyna różnica to kolor włosów. Nowozakupiona lalka- ta z rozpuszczonymi włosami, ma nieco bardziej słoneczny odcień blondu.
Na tym w zasadzie mogłabym zakończyć wpis- jednak lalki miały inny pomysł. Okazało się, że gdy pojawiła się odpowiednia następczyni, moja lalka postanowiła udać się na emeryturę. Planuje porzucić elegancki strój



i wskoczyć w luźne fatałaszki.


 Uznała, że ponad 20 lat królowania bardzo ją zmęczyło. Teraz będzie się wylegiwać, relaksować, odpoczywać i nicnierobić. Niech się teraz "młoda" pomęczy!
niezwykle przyjemnie wiedzieć  że moje Fashon Play'91 nie są same w lalkowym wszechświecie - u Lonely Heart mieszka ich siostra klik

 licznik 14091