Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piżamowa Barbie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piżamowa Barbie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 września 2012

Kołysanki dla moich lalek


to dla moich Dream Glow



to dla moich Slumberek


to  dla Bedtime Barbie


to dla mojej najnowszej tajemniczej nieznajomej

a ta jest dla mnie

Niech Ci noc muzykę gra!

środa, 12 września 2012

Spray do zadań specjalnych

Kupujesz lalki. Czekasz na przesyłkę, czekasz, czekasz... W końcu przyszły. Otwierasz paczkę a tam niespodzianka- czasem pozytywna: lalki pachną cukierkami- jak moja motylica fioletowa od Królika R, pachną szamponem lub płynem do prania, jak moje niektóre z lalek. Niekiedy ich zapach jest neutralny. A niekiedy otrzymujesz nokaut prosto w nos! Lalki śmierdzą niemiłosiernie. Podejmujesz wtedy bardziej lub mniej udane próby pozbycia się tego zapachu. Niekiedy odnosisz sukces, niekiedy ponosisz klęskę.

Przed Tobą super hero wśród sprayjów: pochłaniacz zapachów do samochodu! Bezwzględny zabójca smrodu! Prezentuje go dziewczyna, która zawdzięcza mu ratunek.
link do opisu produktu http://sklep.parys.pl/159,174,produkt,wnetrze_i_szyba_sonax_neutralizuje_zapachy.xhtml do kupienia w Carfurze na stoisku samochodowym, aczkolwiek podejrzewam, że na stacjach benzynowych też bywa





Przemyślenia filozoficzne lub inne takie:
Spraj testowany w samochodzie- bo tam wozi się wszystko. Pozostawia przyjemny zapach, ciężko określić jaki, bo z pewnością nie kwiatowy, nie cytrynowy i nie morski. Mnie pachnie on troszkę świeżo startą na tarce marchewką. Nie wiem, jak długo utrzyma się efekt ( moja laleczka od 3 dni nie śmierdzi), ale przynajmniej na czas pracy z lalką nie trzeba zakładać maski gazowej. Na lalce, jak widać nie pozostawił żadnych śladów z wyjątkiem ładnego zapachu.
Lalkę popsykałam i poczekałam aż wyschnie- efekt był rewelacyjny. Koniec z przykrym zapaszkiem zgniłka i ropy. Teraz z przyjemnością dotykam lalki.

poniedziałek, 10 września 2012

Śnięte karpiki, czyli piżamowe Barbie

Nim rozpocznę wpis mam pytanie: czy nadal mam weryfikacje obrazkową do komentarzy?

Piżamowe Barbie, chociaż absolutnie pozbawione erotyzmu, są niezwykle dla mnie ciekawym zjawiskiem wśród Mattelowskiej gromadki. Obecnie mam 3 śnięte i 1 ze świecącymi w ciemności włosami.  Wyprodukowano je w różnych latach. Najstarsza ubrana w różową cieplutką nocną koszulę pochodzi z 1993 r, Tereska i Barbie w niebieskich piżamkach pochodzą z 1994 r, a najmłodsza ma uciętą metkę. i nie jestem w stanie jej rozpoznać. Shi4 pomogła mi w identyfikacji, to Barbie Dream Glow z 2001r. Dziękuję. 

 we trzy śnięte, czyli z termoczułą farbą
 pamiątkowe foto zbiorowe

Karpik niebieski Slumberparty gości u mnie już ponad miesiąc i czuje się dobrze zadomowiony. Tereska jest u mnie od niedawna, mam plan uszyć jej piżamki ale aktualnie nie mam na to czasu, zatem została odziana w fartuszek dr. Barbie. Różowy karpik, Bedtime Barbie, w ciepłej polarowej koszulce przybył w sobotę ze słynnego jarmarku w Szczucinie (tak tego Szczucina, gdzie mierzą poziom wody Wisły). Dostałam ją za darmo, bo pani powiedziała, że nikt jej nie chce. Nawet wiem dlaczego- mimo, że prawie nie zniszczona śmierdzi okropnie stęchlizną i ropą. Bleeeeeeeeee

Czy znacie jakieś rady na pozbycie się zapachu stęchlizny/ropy, smrodu z włosów i ubranka lalki? prałam ją już 4 razy- nadal śmierdzi...

sobota, 25 sierpnia 2012

Dlaczego "karpik" śpi?

A jednak o niej napiszę! Zarzekałam się, że nie..., że już wiele razy na blogach u innych gościła, że pospolita... a jednak... Muszę o niej napisać, ponieważ ujęła mnie swoją delikatnością-  Cypria - piżamowa Barbie. Drugi powód, to stwierdzenie blogowiczów, że lalka, cały czas śpi, bo ich zdaniem stara farba już nie działa. Postanowiłam wyjaśnić sprawę i odpowiedzieć na tytułowe pytanie posta.

tak wygląda po 10 minutach pobytu w zamrażarce
lalka ma spoconą buźkę, bo dla potrzeb posta została włożona do zamrażarki i obudzona
tak wygląda po paru godzinach pobytu w zamrażarce:
śniętą każdy widział, a obudzoną w realu ciężko spotkać =)
Jeszcze ostrzeżenie naukowe:  lepiej zbyt często nie zamykać Cyprii w zamrażarce, bo guma ulegnie zniszczeniu pod wpływem mrozu.
 Przeczytałam wpisy blogowiczów na jej temat: wiedziałam jak wygląda bez piżamki, poczytałam komentarze- że niby "śnięta ryba", "karpik" i "przerażająca", "demoniczna". Jednak nic mnie nie odstraszyło. Na allegro znalazłam ją przypadkowo. Pochodzi od osoby, która lalki lubi. Po wyjęciu z koperty pachniała pięknie. Aczkolwiek nic nie przebije przyjemnego cukierkowego zapachu motylicy fioletowej od Królika R.
Zanim napiszę o lalce przyznam się teraz do czegoś- uwielbiam przeprowadzać nieszkodliwe, absolutnie bezinwazyjne eksperymenty na ludziach, zwierzętach i lalkach: na przykład testowałam inteligencję mojego kota Burgrabiego (no cóż, tak to jest, gdy ogląda się "Janosika", a osobowość kota idealnie pasuje to tej postaci): pokazywałam mu zabawkową myszkę, wrzucałam do pudełka, potrząsałam opakowaniem i włączałam stoper, żeby dowiedzieć się za ile czasu otworzy pudełko i wyjmie myszkę. Był szybki- aktualny rekord 25 sekund, a zaczynał od minuty. 

Swego czasu kupiłam sobie pierścionek termoczuły, i oczywiście on też był obiektem eksperymentów: od trzymania w lodówce, po topienie go w garnku z wrzącą wodą. I właśnie ten pierścionek pozwolił mi domyślić się, dlaczego "karpik" śpi. Farba jest termoczuła i w określonych temperaturach przybiera stosowne barwy. Zatem jeśli mamy powyżej 20 stopni lalka będzie karpikiem i tyle. Żadne tam teksty w stylu "nie działa", "zepsuta" i inne takie tłumaczenia. Fakty naukowe są niezaprzeczalne. W lecie, w cieple lalka śpi, a w zimie, na zimnie nie zaśnie. 


Muszę jeszcze tylko wybadać w jakiej temperaturze się budzi. Ale aktualnie nie mam na to czasu. Zatem w wolnej chwili uzupełnię wpis.

To był eksperyment fizyczny, ale popełniłam też na lalce eksperyment chemiczny. Włosy miała szare,

doczytałam kiedyś na jakiś blogu, że właściciel/ka wyprał/a lalkę w pralce. "Karpika" nie trzeba było prać, bo był czysty, wymyłam jej tylko włosy i papućki w Vanish'owym wybielaczu. Bardzo uważałam, żeby nie dostał się jej do oczek. Potem płyn do prania wełny i odżywka.  Teraz "karpik" ma jasne blond włoski. 


Przemyślenia filozoficzne: "karpik" jest jedną z najciekawszych i najmniej sexy lalek Mattela. Równocześnie jedną z tych, która u mnie budzi najcieplejsze uczucia. Ubrana od stóp, a raczej papućków po szyję w piżamę, przypomina małą dziewczynkę. Siada też tak dziewczęco, a nie kobieco. 


Gdybym była dzieckiem, bawiłabym się nią z prawdziwą przyjemnością. Bardzo się cieszę, że ją mam.  Wypada, żeby lalka miała jakieś imię- najlepiej kojarzące się z karpiem, zwanym po łacinie Cyprinus carpio, zatem będzie Cypria. Nie wiem czy łanie, czy brzydko, ale tak ją nazywam. 

Oczywiście planuje uszycie jej kilku piżamek w innym niż niebieski kolorze, bo jakoś tak niebieski nigdy nie był moim ulubionym. Od razu mówię, że nie planuje też różowych, no chyba, że jakieś detale ;)