Suknia ślubna, o nieco drapieżnym charakterze idealnie pasuje do ostrej babeczki. Znalazłam takową babeczkę.
W sukni dokonałam kilku drobnych zmian. Na przykład odprułam złotą wstążkę. (Producenci ubrań dla lalek chyba nigdy się tymi strojami nie bawią. Co za durny pomysł obszywać sukienkę wstążką do pakowania prezentów?!) A skoro już i tak odprułam kawałek falbanki, to poszłam na całość, odprułam do końca, pocięłam, pomarszczyłam, podoszywałam to i owo. Dorzuciłam też haleczkę, coby zgorszenia nie było.
co za pech, że nie mam białych butów ślubnych na Barbie
Jose Armando jako mój jedyny chłop w graniaku "robi za tło" dla Panny Młodej
Przemyślenia filozoficzne i inne takie: przyznaję, że ten typ lalek nie podoba mi się. Ostry makijaż i na dodatek we wściekłych kolorach. Biedna lalka, taka ładna na buzi i tak się musi męczyć z tym tynkiem na twarzy! Szczerze mówiąc, długi czas miałam ochotę się jej pozbyć. Dopiero niedawno zmieniłam zdanie. Mam jeszcze drugi taki sam łeb bez kolczyków, doczepiony do dużo nowszego ciała.
Ta, tak, wiem, że to kultowa lalka i wypada mieć ją w zbiorach.
Ta, tak, wiem, że to kultowa lalka i wypada mieć ją w zbiorach.
Aktualnie lalka powędrowała w widoczne miejsce, aczkolwiek suknia wymaga paru uzupełnień i jeśli lalka w niej zostanie, to z pewnością w welonie z woalką, coby zatuszować ten okropny makijaż.