Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hula Hair Barbie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hula Hair Barbie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 września 2013

Hula Hair

Wszystko zaczęło się od 3 Barbie- nawet miałam ambitny plan uszyć im hulowe stroje do hulania... ale jakoś tak mi zeszło, że jeszcze tego nie zrobiłam

za to lalki uległy powolnemu rozmnożeniu i tak z 3 zrobiło się 6:
Oto moje stado "Hul"
 Trzy Hule, a każda inna- Christie jest niezwykle ciekwa, bo ma zupełnie inny kształt twarzy niż pozostałe Mattelowskie AA
 Babie z Tereską- na czyimś blogu znalazłam projekt sukienek szydełkowych a zaprzyjaźniona osoba je wykonała:
 i dwie Tereski

Z racji nadciągającej powoli jesieni kolorowe Barbie są jak najbardziej na topie
licznik 35242

piątek, 24 sierpnia 2012

coś nie hula z Barbie Hula


Mam 2 Barbie Hula Hair. Jedna rodem z Chin, a druga z Indonezji. I... różnią się! Podobnie jak Sun Sensation Barbie http://plastikuczar.blogspot.com/2012/08/sun-sensation-barbie-1991-malaysia.html. Oglądałam HulaHairki ze 200 razy. Mierzyłam głowy suwmiarką i jakby na to nie patrzeć - na pierwszy rzut oka takie same -ale po kolejnych rzutach oka - inne. Nie to, że jedna ładniejsza, a druga brzydsza, (bo obie są bardzo ładne)- ale inne. Zadecydował o tym kształt twarzy, bo makijaż taki sam. Moja Hula, czyli ta, w różowym staniku ma szczuplejszą buźkę i rzadsze włosy, za to dłuższe. Kupiłam jej drugą Hula do pary, żeby jej smutno nie było, że ma sama taaaaakie dziiiiiiiiiiiiwne włosy. Druga pochodzi od Dollbby'iego. Ma szerszą twarz, kształtem przypominającą Chryśki. Tymczasowo lalki czekają sobie na stroje klimatycznie nawiązujące do oryginałów.  i tu pojawia się problem, bo strojów jest wiele, różnorodnych, ciekawych, dlatego jeszcze nie zdecydowałam, jak lalki ubrać. Cieszę się z ich inności, bo łatwo je rozróżnić, chociażby z tej prostej przyczyny, że jedna z nich nie ma grzywki.
Największą zaletą lalek jest to, że zachęciły mnie do poszukiwania informacji o tańcu hula. Dowiedziałam się, że nawa oznacza "rozpalać wewnętrzny ogień" i wykonywały go kobiety przy akompaniamencie pieśni zwanej "mele". Charakterystyczne cechy tańca to: bardzo kobiece,  płynne ruchy rąk i uwodzicielskie kołysanie bioder. To oczywiście wyjaśnia artykulację lalki i obecność spódniczki z trawy lub pociętych pasów. Aczkolwiek Mattel popełnił mały błąd- bo stopy powinny być również artykułowane tak jak u twirling baleriny. 
Muszę poszukać im imion nawiązujących do tańca, który wykonywały w czasach swej świetności. U mnie najwyżej mogą sobie pobaletować z Chryśką =)

Poszukiwanie imion zakończone; ta z grzywką będzie Mele, ta bez grzywki Mili

wtorek, 31 lipca 2012

O Wandzie, co nie chciała Niemca, Pocahontas, co chciała Anglika, Kacoumie i tęczy we włosach

Znacie historię córki księcia Kraka, która popełniła samobójstwo, żeby nie poślubić wroga swojego kraju. Wanda utopiła się w Wiśle, ponieważ małżeństwo z Niemcem uznała za zagrożenie dla Polski. Więcej o Wandzie przeczytasz tu http://pl.wikipedia.org/wiki/Wanda_(legendarna_ksi%C4%99%C5%BCniczka).
Teraz o Pokahontas, co chciała Anglika- a nawet dwóch Anglików: Johna Smitha i Johna Rolfe: jej zagmatwane losy bardzo poetycko przedstawił Disney w dwóch filmach, tymczasem prawda o Pocahontas znajduje się tu http://pl.wikipedia.org/wiki/Pokahontas i cytat, coby długo nie klikać: "Pocahontas (ur. ok. 1595, zm. 21 marca 1617) –północnoamerykańska Indianka, której życie stało się kanwą dla wielu romantycznych historii. Nosiła imię Matoaka (Białe Piórko), natomiast Pocahontas (Mała Psotnica lub Łobuziak) było jej przydomkiem z okresu dzieciństwa. Była córką Powatana, wodza Federacji Powhatańskiej, kontrolującego tereny obecnej Wirginii. Po małżeństwie z Johnem Rolfe'em przyjęła imię i nazwisko Rebecca Rolfe." 


Mówiąc o Pocahontas nie da się pominąć Kacouma. Biedaczysko! Odrzucony i niekochany! A szkoda, bo to całkiem apetyczny kawał chłopa!
Teraz będzie o lalkach! Jakiś czas temu dostałam kilka ciemnoskórych lalek, wśród nich była też Pocahontas, ale jakaś troszkę dziwna. Nie mam na myśli tego, że klon, bo dowód osobisty posiada: Głowa Disney, ciało Mattel, Inc 1966. Mam na myśli to, że przybyła do mnie w sukience stylizowanej na kimono. Co ciekawe, bardzo mi się w niej podoba, na tyle, że na razie w niej zostanie. Zmiana sukni była podpowiedzią do lekkiej zmiany wizerunku lalki- minimalnej zmiany fryzury- zrobiłam jej grzywkę (zawsze może powrócić do dawnego wyglądu, wystarczy rozpleść pasemko włosów). 

tak wyglądała zanim ją kupiłam

i stan obecny: na fotkach powyżej i poniżej



I teraz wielki napis UWAGA!
włosy lalki są tragicznej jakości! (Kacoum ma włosy z tego samego tworzywa i też trzeba na nie uważać). Poszłam po rozum do głowy, po wiedzę do blogowiczów (długie moczenie w płynie do płukania) i po odżywkę do sklepu- przyznam się, że następnym krokiem, gdyby odżywka nie przyniosła efektu, planowana była wizyta w sklepie motoryzacyjnym i zakup renowatora plastików, żeby te włosy odnowić. 
Po odżywce najpierw Venity, 

potem Garniera z 1 wielkiego dreda, który sypał się przy każdym poruszeniu powstały z minimalnym ubytkiem włosów te oto 2 warkocze. A, co tam! Moja jest! To będzie sobie taki fryz mieć!
Małe niedociągnięcie masowej produkcji Mattela: oczy Pocahontas są różnej wielkości.



Kacoum przyszedł w paczce ostatnio z Hula Hair Barbie
tak wyglądali na allegro 
- Jose Armando musi czuć się zagrożony- bo Kacoum jest bardzo przystojnym lalkiem (fakt, że brwi ma nieco idiotyczne, ale reszta jest świetna). Indianin ma nawet oryginalny strój. Nie wypada mu zaglądać, co tam pod tym kawałkiem materiału ma... 
ale powiem, że całość tego wdzianka połączona jest paskiem materiału, pełniącego funkcję majteczek.
Portrecik:
ze swoja towarzyszką z paczki
i z Pokahontas


Teraz o Tęczowłosej, a właściwie o 2 tęczowłosych, pierwsza, którą mam od 3 lat i nie wyciągam na świtało dzienne zbyt często- właściwie jedynie z okazji wizyt małych dziewczynek u mnie to dzięki Dollbbyiemu zidentyfikowany składak: głowa Natalia, ciało Simba. 



Druga lalka to Hula Hair Barbie. Na obu lalkach testowałam odżywki (druga, a właściwie pierwsza to Pocahontas)- u obu są rewelacyjne efekty. 
Hula hair'owa barbie była "kukułczym jajem"(chciałam Indianina- skoro mam Indiankę)- ale poświęciłam jej sporo czasu i polubiłam do tego stopnia, że zaczęłam rozglądać się za resztą lalek z tej serii lub taką samą do pary (Może ktoś z Was chce się takiej pozbyć oddać w dobre ręce). Bez przesady! nie umrę jeśli ich nie uzbieram, ale mają piękne twarze, o czarującym uśmiechu, a makijaż jest oszczędny i gustowny.
na czarnym tle foto z allegro



W ramach podsumowania Pocahontas i Kocoum dostali u mnie drugie życie. Postanowiłam zmienić im imiona. Zapomniano dawne imię Indianki i obecnie nazywana jest Głupią(bo nie chciała rodaka), chciałam powiedzieć Dziką  Gęsią, a Dawny Kacoum zwie się Cicha Woda... (od tytułu piosenki i z jeszcze innych powodów... ale lelki nie zdradziły z jakich).


Blogowanie narzuca człowiekowi dyscyplinę: po gruntownych przemyśleniach dochodzę do wniosku, że trzeba jednak robić fotki przed renowacją i po. Chociażby dla porównania.