Postanowiłam uszyć coś dla pani Słonecznej.
Decyzja zapadła. Wstępnie postanowiłam, że kreacja powinna być kobieca z lekką nutką elegancji.Wyciągnęłam panią Słoneczną z jej mieszkanka i uważnie obejrzałam. Okazało się, że pani Słoneczna nie jest idealna- właściwie to jest typową kobietą z licznymi kompleksami: ma maleńki biuścick, brakuje jej wcięcia w pasie i na dodatek ma grubiutkie uda, masywne łydki oraz wielgasierne stopy. Wypisz wymaluj -ja (pomijając stopy- bo akurat mam rozmiar 36)! Jednak trzeba też rozważyć jej plusy. Otóż pomimo wielu lat małżeństwa i porodu zachowała nadal dziewczęcy wdzięk. Ma piękne niebieskie oczy i delikatne blond włoski, a jej twarz przypomina nadal uśmiechniętą nastolatkę.
Z dostępnych materiałów uszyłam jej body w kratkę z koronkowym wykończeniem, granatową spódnicę oraz taki niby-żakiecik z czerwonym akcentem.
Ciężko stwierdzić, czy wstrzeliłam się w klimat vintage, aczkolwiek pan Słoneczny jest wyraźnie zainteresowany żonką w nowej odsłonie.
* jeszcze relacja z Sabatu Czarownic: otóż na ostatnim mailowym Sabacie Czarownic analizowano właśnie rodzinkę Słonecznych. Stwierdzono, że lalki są urocze i bardzo, bardzo szkoda, że nie było ich w Polsce, ewentualnie pojawiały się sporadycznie, gdy Czarownice były dziećmi. Debata z Sabatu Czarownic zainspirowała mnie do uszycia stroju.
licznik 25416
* jeszcze relacja z Sabatu Czarownic: otóż na ostatnim mailowym Sabacie Czarownic analizowano właśnie rodzinkę Słonecznych. Stwierdzono, że lalki są urocze i bardzo, bardzo szkoda, że nie było ich w Polsce, ewentualnie pojawiały się sporadycznie, gdy Czarownice były dziećmi. Debata z Sabatu Czarownic zainspirowała mnie do uszycia stroju.
licznik 25416