Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Motylica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Motylica. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 lipca 2012

Motylica, ale nie wątrobowa, a szyja- jak nowa

Przynależność lalki do zbiorku już jest dowodem jej wyjątkowości. Czas jaki się jej poświęca na wykonanie lub odnowienie garderoby, fryzury i tym podobnych powoduje, że lalka staje się bardziej osobista- nasza. Najbardziej lubię lalki o typowej urodzie, którym zmiana garderoby nie zaszkodzi w zmianie wizerunku, lecz nada im bardziej osobisty charakter. Jednak, podobnie jak większość osób interesujących się lalkami natrafiam czasem na "kukułcze jajo", czyli lalki, których z różnych powodów nie chcę, ale są one w komplecie z tymi, które chcę. Takim podrzutkiem jest na przykład "motylica".


Poprzedniej właścicielce najprawdopodobniej nie bardzo się podobała, bo nosi tylko drobne ślady użytkowania: czyli rozczochrane włosy, małą plamkę na czole i utratę spódnicy oraz butów (podejrzewam, że spódnicę i buty jakoweś miała...). Przez długi czas uważałam "motylicę" za klona, i to podłego gatunku! Dopiero dziś, przy okazji dokonywania wpisu, po zdjęciu skrzydeł okazało się, że pochodzi z rodu Mattela.
Dowód tożsamości: głowa 2004 Mattel Inc, plecy 2007 Mattel, Inc China. (prośba o identyfikację)

Zalety lalki: piękne, długie nogi, o starannie zarysowanych palcach i kostkach, ładną twarz- zwłaszcza oczy, piękne dłonie. Kolanka zgina na 3, ale powracają do pozycji ze zgięcia na 2, możliwość łatwego i szybkiego odczepienia skrzydeł, gęste włosy.
Minusy: wmoldowany na stałe gorset, krótka szyja, która psuje efekt wizualny. Przyjechała do mnie bez spódnicy i butów, dla potrzeb fotki-pożyczam spódnicę od Twirling Chryśki (ale Chryśka też nie była w nią przez Mattela ubrana od nowości).Skrzydła są sztywne, wykonane z masy plastycznej.
Bez skrzydeł wygląda jakoś tak lepiej...

"to takie coś" wystające z jej pleców służy do mocowania skrzydeł





W moim domu "Motylica" długo siedziała w pudełku na lalki, w tak zwanym "archiwum x", jednak przy okazji wpisu dostrzegłam, że jest bardzo sympatyczna i niezwykle fotogeniczna. Już niecnie miałam się jej pozbyć- ale właśnie dziś zyskała miejsce w moim sercu. Zawsze 1 motylicę, i to nie wątrobową, można w domu mieć =)


Dzięki Królikowi R oraz Staremu Zgredowi odkryłam, że motylica nie ma byczego karku, lecz subtelny i smukły- faktycznie szyja była ukruszona, a haczyk wepchnięty do głowy, z kolei głowa upchana na silę na kark.


teraz motylica wygląda tak.