Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kinglet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kinglet. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 sierpnia 2014

Nivellen

Pięknych (lalek) mam aż za dużo- za to od dawna marzyłam o Bestii. W sumie, zapatrzona i zaczytana w opowiadaniu Sapkowskiego "Ziarno prawdy" od dawna marzyłam sobie o tym, że kiedyś tam natrafię na wystarczająco zdezelowanego Kena, który na długi czas przywdzieje kostium bestii i stanie się Nivellenem. Trzeba przyznać, że zarówno kostium jak i lalek(odrobinkę zdezelowany), dotarli do mnie w tym roku i ucieszyli mnie niezmiernie. Kostium podesłała pani Gabrysia, a Pana Kingleta, który utracił część nosa w potyczce z gryzoniami przysłała mi Kasia- Zbieraczka Dziwaczka.
Zakompleksiony dotąd, z powodu swego zdezelowania, Pan Kinglet bez szemrania zgodził się przemienić w Bestię, zwaną Nivellenem. Nie spodziewał się, że jego zwierzęcy magnetyzm przyciągnie natychmiast całą masę lalkowych piękności.
Sam się zastawiał, co one w nim takiego widzą, bo przecież żadna z nich dotąd nawet by na niego nie popatrzyła. Fakt, że ma nienaganne maniery, fakt, że każdą z nich traktuje z kurtuazją godną królowej i fakt, że w ars amandi pod względem fizycznym i psychicznym nie dorównuje mu żaden z Kenów- no ale... on przecież zawsze taki był! A kobiety jakoś nie były nim zachwycone.
A teraz? Przyjrzał się sobie w lustrze i co?


Niesamowicie bujna czupryna- no w porównaniu z tym co miał dawniej- to faktycznie - imponująca! Smagła cera- a dotąd był blady... Znikła też bezpowrotnie anemiczna budowa, a zastąpiły ją potężne bary, uda i łydki... Usta- no ok, nie wydają się zbytnio stworzone do całowania... (ale ponoć język ma wyjątkowo sprytny).
Z zasłyszanych przypadkiem rozmów lalek (tych, które można publicznie ujawnić), które miały do czynienia z Nivellenem można dowiedzieć się, że:


 *czuły się przy nim wyjątkowo swobodnie,


*dotyk jego aksamitnych łap na zawsze zostanie im w pamięci,



*każda z lubością mogła godzinami głaskać jego ogon i rogi,


*twierdziły, że wyczarowuje wyjątkowo smaczne potrawy, ponoć niemal całkowicie pozbawione  kalorii,
*z rumieńcem zawstydzenia i uśmiechem totalnego zadowolenia przyznawały, że w ars amandi żaden Ken mu nie dorówna...
*każda wspominała też o pewnej dozie melancholii, widocznej w jego oczach i gestach, która powodowała, że po jakimś czasie związek się rozpadał.
Tak było do czasu spotkania z Pulcherią. (Nie wiem skąd pojawiająca się w bajce Disney'a dziewczyna nosi imię Bella, a ja pamiętam z dzieciństwa, że partnerką Bestii była Pulcheria.) Nie czuła się nikim wyjątkowym- była wszak zwykłą Fashon Play z lat 90, z prostymi rączkami i to wyprodukowaną na "gorszy", bo europejski rynek. Na dwór Nivellena przybyła "goła i wesoła". Bestia natychmiast rozpoczął starania o godny strój dla kolejnej z mieszkanek jego dworu. Jego bystre oczy wypatrzyły odpowiednią kreację na blogu Ashoki. Dzięki wstawiennictwu Szarej Sowy i wielkiej życzliwości Ashoki suknia wkrótce dotarła i stanowi tak idealną jej ozdobę, że Pulcheria zdejmuje ją tylko w wyjątkowych okolicznościach (których nie możemy tu ujawnić, ponieważ blog czytają również dzieci- ale zawsze można próbować się domyślić =))


Pulcheria okazała się wyjątkowo niewymagającą, acz niezwykle wdzięczną towarzyszką dla Nivellena. Zadowala się jednym strojem, nie potrzebuje biżuterii, spędza z nim mnóstwo czasu i z miłością wpatruje się w jego oczy, które teraz lśnią magicznym blaskiem, bo zniknęła z nich dawna melancholia.

Na koniec pozostaje mi tylko podziękować Wam, drogie Panie:
Zbieraczko- za Kingleta, który ochoczo został Bestią,
Gabrysiu- za strój dla Nivellena,
Szara Sowo- za dobre słowo i pomoc w kontakcie z Ashoką,
Lonely - za lalkę, która stała się Pulcherią,
Ashoko- za suknię dla Pulcherii

oraz Wam drodzy Czytelnicy za przeczytanie tej opowieści =)

licznik 60694

czwartek, 15 sierpnia 2013

The Kinglet Family

W zasadzie to według producenta do rodziny należą: tato, mama i dwójka dzieci

dla porównania foto z katalogu:


- ale kto powiedział, że rodzina ma być tak mała?! Zawsze przydadzą się wujki i ciocie!

Ciocie to młodsze siostry bliźniaczki Pani Kinglet
 Pani Kinglet niestety nie wygląda tak kwitnąco, jak jej siostrzyczki- w zasadzie to zachowała idealna figurę (mimo bliźniaczej ciąży), jednak opieka nad dziećmi zajmuje jej tyle czasu, że nie wystarcza go na zadbanie o włosy i śledzenie żurnali mód. Ale od czego ma się siostry- dziewczyny zaproponowały, że po powrocie z urlopu zajmą się dzieciakami i zafundują siostrzyczce wizytę u fryzjera.
Pan Kinglet na tle swoich szwagrów prezentuje się znakomicie

a tu najmłodsze pokolenie :
Serdecznie dziękuję Barbirelli za zainteresowanie mnie lalkami z tej serii.
licznik 32799

niedziela, 4 sierpnia 2013

zalety chomiczajstwa

W zasadzie to chomikowanie jest zazwyczaj powodem frustracji. Ma się tyyyyle tego, że nie wiadomo, co z tym robić i gdzie to schować. Na szczęście problem częściowo rozwiązują dekorowe pudełka. Tak się składa, że przy okazji poszukiwań lalków- chłopaków dla mojej siostrzenicy- wśród klonów natrafiłam na pana Kinglet'ka.




















Nawet nie pamiętam od kogo go mam, przypuszczam, że od She4. Jednak przyznaje, że wszelkie lalki sygnowane czymkolwiek skrupulatnie przechowuję w 1 wyznaczonym pudełku- ponieważ nigdy nie wiem, czy to przypadkiem nie jest jakiś cenny okaz. Jego stan jest całkiem dobry. Ma tylko parę śladów po pisakach i nie ma oryginalnego ubrania. No ale ogólnie jest niezły.




















Przyznaję , że rozwiązał mi się dość istotny problem- otóż panny Kinglet'ki mają wreszcie dla kogo być ładne! Lubię, żeby lalki miały choć 1 chłopaka z tej samej firmy- bo wtedy mają swojego adoratora. Zazwyczaj niestety adorator ma harem, no ale zawsze było tak, że lalek dużo, a chłopaków mało. Co ciekawe, moja siostrzenica ma podobne zdanie.Właśnie dlatego 3 z moich lalków idzie do niej na lalkowe dożywocie- ale będą tam mieć jak u Pana Boga za piecem- ona bardzo szanuje swoje zabawki. Chłopaki będą głównie osobami towarzyszącymi na weselach i zabawach.
















licznik: 31576

czwartek, 25 lipca 2013

Lalka Kinglet w białej sukience,

Lubię tego typu lalki- mają miłą twarz
lalki pochodzą od sympatycznej pani Moniki, która też lalki zbiera-i planuje założyć blog- to wyjaśnia pochodzenie poniższego katalogu
 tym razem producent zaszalał i się na lalce "podpisał" =)

 tu logo firmy Kinglet
fotki katalogu- może ktoś z Was rozpozna jedną ze swoich tajemniczych lal

niektóre ni były "wydmuszkami"- nawet nogi zginały =)
ona nawet ma męża i dziecko:




moje faworytki to te w nocnych koszulkach:
Pani Moniko- dziękuję za śliczne lalki!!!
licznik 30145