Obserwatorzy

sobota, 9 listopada 2013

"Pożycz mi ciało, bo chciałabym pobyć sobą"- kilka słów o monsterach składakach w praktyce

Monstery składaczkowe są bardzo ciekawe. W zasadzie chyba najciekawsze z całego grona monsterkowego. Można tworzyć najwszelaksze hybrydy z uszami, skrzydłami i ogonami. Szkoda tylko, że część monster nie posiada własnego korpusu i musi sobie "pożyczać ciało" od zaprzyjaźnionych monsterek - składaczków, żeby choć na chwilę "pobyć sobą". Jest mi tych beztłowiowych bardzo szkoda. Jestem na etapie zbierania funduszy na korpusy.


Jeśli ktoś jeszcze nie wypróbował "składaczków"- polecam- są świetne!


Nie chcę powielać niczyjej pracy, zatem pytam wszem i wobec, czy ktoś już robił wpis zbiorczy o moldach monsterek?

czwartek, 7 listopada 2013

Lodzia i An-żelka Kisielka

W sąsiedztwie znanych Wam już bohaterów Monsterkowych przygód zamieszkały dwie nowe istoty.


a tak wyobraża je sobie producent:

Pochodzą z serii Stwórz własnego potwora- jednak są tak ładne w swej pierwotnej wersji, że tylko minimalne zmiany zrobiłam, żeby podkreślić ich urodę.
Otóż pozbyłam się wielgachnego i ciężkiego gumowego kasku udającego rozmemłaną nażelowaną fryzurę. Jest tak ciężki, że dosłownie przytłacza lalkę i zaburza jej pionizację. Właśnie dlatego lalka dostała inne włoski ( wstępnie przez producenta przypisane jej kumpelce Lodzi).

Teraz kilka słów o jej historii. An- żelka (zwane dalej dla wygody- Żelką lub Kisielką) nie była lubiana w szkole, bo była ślamazarna i rozlazła- flegmatyczka okropna. Chodzą słuchy, że najwięksi szkolni złośliwcy nazywali ją Glutką. No i tak żyła sobie samotnie Żelka do czasu, gdy w jej klasie pojawiła się nowa koleżanka Lodzia. Dziewczyny zaprzyjaźniły się. Okazało się, że rewelacyjnie się dogadują. A chłodne ciałko Lodzi doskonale wpływa na strukturę ciałka i mózgu Żelki. Wyrobiła się dziewczyna- przestałą być tak ślamazarna.

Lodzia- czyli Monsterka lodowa- no co tu dużo gadać- lodowa jest, to nazwałam ją Lodzią





Żelka- Kisielka- kolorem przypomina kisiel wiśniowy- no to Nazwałam ją An-Żelką - Kisielką:




teoretycznie mogłabym stworzyć z nich najdziwaczniejsze mutanty- ale po co- skoro tak podobają mi się najbardziej !
* lalki są sprzedawane w komplecie, ale warto dokupić jeszcze jednego składaka do nich, chociażby po to, żeby zyskać dodatkową perukę- bo to żelowe coś nie będzie się zbyt wielu osobom podobało...
*nadal czekam na przesyłkę z dziewczyną Mańka

licznik:41848

wtorek, 5 listopada 2013

wizyta tajemniczej


-Franka, nie gap się tak przez okno
-Mogę się nie ga-gapić, ale wtedy nie dowiecie się, że ktoś do nas idzie
- Jak to ktoś do nas idzie?!
- Aaaa nooo iiidzie, znaczy się powoli drepta wilkołaczka
- Boszzzz
- Jaaaaaa
- Dżiiiiiiiii ! Wilkolaczka?!

- To dziewczyna Mańka!
- Cicho! Przed drzwiami jest!
- Dzień dobry
- Dzień dobry
-Czy zastałam Mańka?
- Nie, jest w bibliotece, pewnie szuka sobie materiałów do prezentacji maturalnej...albo czegoś do referatu na biologię...
- Acha... a czy mogłabym na niego poczekać?
- Oczywiście, że tak. Zapraszamy do salonu.


- To pani jest znajomą Mańka?
- Tak, znam go bardzo dobrze...
- To ja może coś do picia pani zrobię?
- Ja ci pomogę, czego pani się napije?
- A herbaty z kocimiętką poproszę...

- To jest dziewczyna Mańka?!
- Nie wiem...
- No ale widziałaś ich na mieście?!
-Tak widziałam, ale tylko plecy...
- To jej twarzy nie wiedziałaś?!
- Nie!

- A skąd pani przyjechała?
- A z Las Vegas... lubię czasem pograć... w kości...
- o! ciekawe! I jak tam gra?
- Cudownie mi szło! od czasu, gdy raz zjadłam pechowe kości, teraz non stop tylko 6 mi wyskakują- zgarnęłam kupę szmalu!
- Na co je pani przeznaczy?
- Ja już znaczna część ich rozdysponowałam... 60% na przytulisko dla bezdomnych potworów i stypendia dla uzdolnionych, a pozostałe 40% na cele prywatne
- O to świetnie!
- Jest pani altruistką!
- Tu ma pani herbatkę z kocimietki
-mmmm uwielbiam ten aromat

-I co, to mańkowa dziewczyna, czy nie?!
- no chyba ona...ale pewna nie jestem
- wilkołaczka przecież!
- To chyba ona!
- No! Pewnie tak!

- my tu gadu- gadu a Maniek zaraz powinien wrócić
- Natura ciągnie wilka do ... lodówki!



- Cześć! Wróciłem! Ale bym coś zjadł... co mamy w lodóóóó.... Babcia?! Kochana moja! Babcia!
(śmiertelna cisza... nawet komar nie bziuka...)

licznik 41578


poniedziałek, 4 listopada 2013

Parę słów o tym, jak Maniek poznał Clowdeen

wypsz lalek tutaj klik
Kilka razy na blogu pojawiał się Maniek wilkołak. Zasadniczo to on nie ma żadnych arystokratycznych mattelowskich korzeni i jego podobieństwo do Clawda jest tylko zbiegiem okoliczności. Otóż Maniek zachowuje się jak typowy udomowiony wilkołak(czytaj pies ogrodnika- sam nie bierze- i innym nie da): świetnie strzeże swojego stada (w którego skład wchodzą oczywiście wszystkie znana Wam dziewczyny z mojego bloga). Z kolei dziewczyny doskonale znają jego zamiłowanie do podjadania i dbają, by zawsze miał co na ząb wrzucić. Zasadniczo to żyją sobie u mnie oni wszyscy "jak u Pana Boga za piecem".


Jednak gdy ma się dach nad głową i pełny brzuch, to tak ludzie, jak i monstery, a w tym wilkołaki, zaczynają mieć duchowe potrzeby. Maniek miał duchową potrzebę znalezienia sobie wilkołaczej samiczki. Tak wiem, w domu ma cztery dziewczyny-ale żadna nie jest wilkołakiem! Właśnie dlatego od czasu do czasu, w księżycowe noce, a szczególnie w czasie pełni wył sobie tęsknie do księżyca. I jak do tej pory wycie pozostawało bez odzewu...
Aż tu pewnej nocy... gdy już pogodził się z faktem, że jest jedynym wilkołakiem na świecie usłyszał wycie samiczki. Co prawda było bardzo odległe i nawet myślał, że mu się przywidziało, ale gdy dobrze nastawił ucha wycie się powtórzyło. Mańkowi zjeżyła się sierść na głowie z obawy, że będzie jak w tym wierszu Leśmiana i modliła się duchu, żeby to nie było tak:
"Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony. (...)

I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!

Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było oprócz głosu!

Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?"

Tak więc Maniek nadal sobie wyjał do księżyca i starannie nadsłuchiwał, czy mu głos odpowie... a głos uparcie odpowiadał...
Maniek zbaraniał i chodził otumaniony. A nawet przestał się uczyć. Ba okazało się, że teraz zamiast 6 dostawał 4 i się tym wcale nie przejmował.Obiecał sobie, że nie będzie wybredny- jeśli to jest jedyna samiczka wilkołaka, to wybrzydzać nie wypada, niech będzie jaka chce. Aczkolwiek świetnie byłoby, gdyby miała ciemne, gęste futro na głowie, najlepiej długie...
Pewnego dnia postanowił zaryzykować i zawył uwodzicielsko. Głos równie uwodzicielsko mu "odwyjnął". Od tamtej pory rozpoczęły się zaloty, które na początku intrygowały mańkowe współlokatorki. Jednak monsterki to istoty tolerancyjne i doszły do wniosku, że skoro Maniek wyje, to widocznie tak ma i tyle, w końcu to jedyny znany im wilkołak.

wypsz lalek tutaj klik
licznik 41472



niedziela, 3 listopada 2013

Wilcze wycie do księżyca

wypsz lalek tutaj klik
Frania: - Zauważyłyście, że Maniek dziwnie się zachowuje?
Ryba:- On się zachowuje inaczej niż my, ale on jest innego gatunku, może to u wilkołaków naturalne...
Kicia: - No i my, jako monstery, powinnyśmy dać ludziom przykład tolerancji, a nie szerzyć tu uprzedzeń rasowych...
Ryba- Ale ja właśnie mówię, że on się zachowuje inaczej niż zwykle... Skończyło się nocne wycie do księżyca, ciągle wisi na telefonie i ma jakąś taka głupawą- nieobecną minę...
Jaszczura- Podejrzane...


Baletta- Zgadnijcie kogo widziałam na mieście?
Kicia- Kogo?!
Baletta- Mańka!

Kicia- Phi!
Baletta-Ale on nie był sam, tylko z wilczą samiczką!
Frania- Dżiiii!
Jaszczura- Jaaaa!
Kicia- No mów, jaka jest?!
Baletta- A no wilkołaczka, o ciemnym włosie...
Jaszczura- łooooooooo! To jego ideał!
Frania: Pewnie szczupła, gibka i zwinna...
Kicia: O ciemnym włosie?... a wszędzie krąży stereotyp, że mężczyźni wolą blondynki....
Ryba: Widocznie wilkołaki wolą brunetki...



Kicia- Maniek, wiemy, że masz dziewczynę. Powinieneś nam ją przedstawić!
Maniek- To na razie nie jest dobry pomysł...

Ryba-Bo?
Maniek- No bo ona może mieć jakieś obiekcje, że my tak sobie tu w komunie żyjemy...
Jaszczura- Maniek, jesteś facetem- to się jak facet zachowaj!
Ryba- Chcemy ją poznać!

Maniek-Skoro chcecie, to nie mogę wam odmówić. Kiedyś ją przyprowadzę...

licznik 41238

wypsz lalek tutaj klik

sobota, 2 listopada 2013

Masa krytyczna przekroczona

Ilość lalek w domu przekroczyła masę krytyczną- serio! jest ich tak dużo, że tego nie ogarniam! Dlatego jako chomik urządzam wypsz...
uzyskane fundusze pozwola mi zrealizować marzenie lalkowe- dobra- przyznam się: zbieram na korpusy dla składakowych monsterek =)

Kissing i środkowa Mrugająca sprzedane
śnieżka i Ariel rezerwacja

Rezerwacja środkowej balerinki dla Grażki
Balerinki sprzedaję bez ubrania!
Mangusta Rezerwuje

to nie ja ją tak oszpeciłam


Rezerwacja dla Moniki Ber***


Mamuśka znalazła nowy dom




 u Teresy głowa do przyklejenia
Rezerwacja





12

12





chętni pisać na mail gosiaksz1@o2.pl

środa, 30 października 2013

stworzona z sympatii i życzliwości

Mam część lalek, które swój lalkowy byt zawdzięczają tylko i wyłącznie sympatii oraz życzliwości innych lalkomaniaków. Te lalki są dla mnie bezcenne. Można powiedzieć, że to efekt współpracy, łut szczęścia... a ja jednak powiem, że stworzyła je nasza wspólna miłość do lalek i Wasze dobre serca.
Dziś kolejna, chociaż dobrze Wam znana- Rybcia. Trafiła do mnie z felerkami- miała tylko 1 płetwę na nodze i dwie lewe ręce. Apel o pomoc dla niej szybko przyniósł efekty. Otóż- zarówno ręka jak i płetwa trafiły do mnie niemal w magiczny sposób. Zupełnie niedawno osoba bliska sercu Lunarh natrafiła na ulicy na zagubioną prawą rękę potwora- składaka i przyniosła ją do Lunarh. Ania wysłała mi informację, że jest ręka, prawa, ale różowa. Pogadałam z Ryba, czy by chciała taką- chętnie się zgodziła, bo uznała, że to da jej wiele swobody. Ania ręką do koperty zapakowała i do mnie! Serdecznie Wam obojgu dziękuję- w zasadzie to obie z Rybką dziękujemy!
Płetwa trafiła do mnie równie magicznie od Iwony. Okazało się, że i jej lalka kiedyś zgubiła płetwę. Do niej ktoś przysłał komplet, więc jedną przysłała mojej lalce. Obie z Rybą dziękujemy!
Nie da się ukryć, że nowe organy miały duży wpływ na to, co teraz robi Ryba. Otóż nabrała nieco więcej odwagi i wreszcie zawarła bliższą znajomość z pozostałymi Monsterami. Owszem, nadal jest małomówna, ale pozostałe to gaduły, więc wystarczy im, że słucha. Za to ogromnie cenią sobie jej praktyczne rady i... a no właśnie... po przeszczepie okazało się, że Ryba potrafi szyć. Jej pierwsza kreacja powstała dla Jaszczury. W zasadzie, to moja siostra śmiała się, że Jaszczura chodzi w piżamach, a powinna mieć jakąś spódnicę. Ciężko było coś dobrać, bo ona ma dość awangardowy zestaw kolorów...


Tak na marginesie, to odkryłam, dlaczego dzieci lubią Monstery- bo są kolorowe! a nie tak nudno różowe!
przepiękny kuferek to też prezent - od Szarej Sowy na urodziny bloga
 Jen, myślę, że powinnaś nosić takie ogniste kolory- bardziej pasują do Ciebie...
licznik 40416